Wieczór, szpital.
Wiktoria była już zmęczona, ale chciała być cały czas przy niej. Kamil cały czas był z Wiką i nie miał zamiaru zostawić jej samej. Chciał być tylko z nią. Dziewczyna powoli zasypiała... usiadła bliżej Kamila i się do niego przytuliła. Zasnęła w jego ramionach, a on ją pocałował w czoło i sam zasnął.
Rano, sala na której leżała Klaudia.
Następnego dnia Dziewczyna się obudziła i spojrzała na Klaudię. Jeszcze spała... nagle Wiktoria źle się poczuła. Zakręciło jej się w głowie... nie wiedziała co się z nią dzieje. Wstała z krzesła i pobiegła do łazienki. Wbiegła do niej i do kabiny... zaczęła wymiotować. Przecież w ciąży nie była, bo nie robiła tego z nikim. Wymioty cały czas nie ustawały... w tym samym czasie Kamil się obudził, zauważył, że Wiktorii z nim nie ma. Co się stało? Wstał z krzesła i wyszedł z sali... poszedł ją szukać... zauważył, że drzwi od łazienki są uchylone, słyszał jakiś damski głos... wszedł do środka. Zapukał do zamkniętej kabiny i zapytał...
- Wiktoria? To ty... ?
Nikt się nie odezwał... nagle usłyszał, że osoba za drzwiami wymiotuje. Był przerażony... Czyżby to Wiktoria? Co z nią jest? Zapytał jeszcze raz...
- Wicia to ty? Halo... odezwij się!
- Kamil? Tak to ja... źle się czuję. Wyjdź stąd... proszę!
- No dobrze... w razie czego dzwoń! Będę na sali u Klaudii...
Nie odezwała się... dalej wymiotowała. Poszedł do sali 18... wszedł do środka. Zauważył, że Klaudia się budziła. Podbiegł do niej, bo zaczęła spadać z łóżka. Złapał ją i położył jej głowę na poduszkę. Dziewczyna otworzyła oczy i miała mroczki przed nimi. Po chwili przeszło... spojrzała na pomieszczenie w którym się znajdowała, a potem na Kamila. Nie znała go... Po co on tu jest? Znałam go lub znam? Dziwnie się czuła w jego towarzystwie... jednak nie potrafiła wydusić z siebie nawet słowa... Wymusiła uśmiech, ale nadal czuła, że coś jest nie tak...
- Jestem Kamil, a ty Klaudia tak?
- Emm... Klaudia tak. - Powiedziała z niepewnością, nie pamiętała wielu rzeczy... ale udało się jej przypomnieć imię.
- Dobrze się czujesz?
- Tak... tylko trochę mnie głowa boli.
- To może chcesz jakieś tabletki czy coś?
- Tak.
- Ok, to zaraz Ci przyniosę.
Wstał i poszedł do pokoju pielęgniarek. Poprosił o tabletki na ból głowy dla Klaudii i wodę. Poszedł z powrotem do Klaudii. Dał jej tabletkę i podał wodę, a dziewczyna wzięła lek i popiła wodą. Uśmiechnął się do niej, a ona odwzajemniła uśmiech. Nagle do sali weszła Wiktoria... usiadła koło przyjaciela i przywitała się z dziewczyną siedzącą na łóżku. Nastała chwila ciszy... nikt nie wiedział od czego zacząć. Klaudia nie wiedziała kto to Wiktoria, a Kamil nie wiedział jak zacząć temat by nie było źle. Nagle Wiktorii zrobiło się słabo... miała ciemno przed oczami. Zaczęła lecieć z krzesła, a chłopak od razu ją złapał. Klaudia zawołała pielęgniarkę, a ona od razu przybiegła. Pomogła Kamilowi przenieść dziewczynę na łóżko i podpięła ją do urządzeń. Sprawdziła ciśnienie i temperaturę ciała. Miała wysoką gorączkę i ciśnienie w normie... teraz wiadomo czemu wymiotowała. Zdaje się, że dziewczyna jest chora... przenieśli ją na inny oddział i zrobili inne potrzebne badania. Dopiero po czasie dowiedzą się co, się z nią dzieje. Dziewczyna była nadal nie przytomna... Klaudii pozwolono do niej iść i Kamilowi też. Dopiero teraz przypomniało jej się kto to Wiktoria. Poleciała jej łezka z oczka, a potem następna i zaczęła płakać. Przypomniało jej się jaką krzywdę jej wyrządziła... Kamil ją niepewnie przytulił i powiedział, że będzie dobrze. Spojrzał jej w oczy i ona nagle musnęła jego usta. Poczuł, że jest źle... nie powinien się dać jej pocałować. Stali za drzwiami gdzie leżała Wiktoria i się całowali. Oboje wiedzieli, że będą tego żałować... ale nie śpieszyło im się przestać.
Zranił Wiktorię... a tak bardzo ją kocha. Ona zraniła swoją przyjaciółkę kolejny raz... nie zdawała sobie sprawy dlaczego to zrobiła. Miała to gdzieś, że jak się dowie to sobie coś zrobi..., że ją tak na prawdę straci na zawsze. Czuła, że nie chce kończyć tego co zaczęła... nie liczyła się dla niej przyjaźń, tylko to jak zranić i doprowadzić do złego. Zło wcielone... zachowywała się jak by jej ciało opętały wszystkie diabły. Chciała ranić bardziej i częściej. Wzięła chłopaka za rękę i zaprowadziła do łazienki. Zamknęła drzwi na zamek i zaczęła zdejmować mu bluzkę. Zdjęła też swoją bluzkę i rozpięła stanik. Pozwoliła mu się dotykać i całować.... kolejny krok do zranienia Wiktorii. Całowała go namiętniej i nie przestawała... rozpięła mu spodnie i zdjęła razem z bokserkami. Stanęła do niego tyłem, a on zaczął ją pieprzyć. Zaczęła cichutko pojękiwać i chciała więcej. Całowała go dalej... zaczęło mu się to podobać. Wziął ją na ręce i dalej robił co do niego należało. Oboje pojękiwali i czuli się jak w niebie, albo nawet wyżej. Nagle przerwali...
--------------------------------------------------------------------------
2 kom. - next rozdział




Lo kur ten koniec op xD
OdpowiedzUsuńRup nexta xD
OdpowiedzUsuńGenialny ! Kiedy next ?
OdpowiedzUsuń