Wieczór, szpital.
Wiktoria była już zmęczona, ale chciała być cały czas przy niej. Kamil cały czas był z Wiką i nie miał zamiaru zostawić jej samej. Chciał być tylko z nią. Dziewczyna powoli zasypiała... usiadła bliżej Kamila i się do niego przytuliła. Zasnęła w jego ramionach, a on ją pocałował w czoło i sam zasnął.
Rano, sala na której leżała Klaudia.
Następnego dnia Dziewczyna się obudziła i spojrzała na Klaudię. Jeszcze spała... nagle Wiktoria źle się poczuła. Zakręciło jej się w głowie... nie wiedziała co się z nią dzieje. Wstała z krzesła i pobiegła do łazienki. Wbiegła do niej i do kabiny... zaczęła wymiotować. Przecież w ciąży nie była, bo nie robiła tego z nikim. Wymioty cały czas nie ustawały... w tym samym czasie Kamil się obudził, zauważył, że Wiktorii z nim nie ma. Co się stało? Wstał z krzesła i wyszedł z sali... poszedł ją szukać... zauważył, że drzwi od łazienki są uchylone, słyszał jakiś damski głos... wszedł do środka. Zapukał do zamkniętej kabiny i zapytał...
- Wiktoria? To ty... ?
Nikt się nie odezwał... nagle usłyszał, że osoba za drzwiami wymiotuje. Był przerażony... Czyżby to Wiktoria? Co z nią jest? Zapytał jeszcze raz...
- Wicia to ty? Halo... odezwij się!
- Kamil? Tak to ja... źle się czuję. Wyjdź stąd... proszę!
- No dobrze... w razie czego dzwoń! Będę na sali u Klaudii...
Nie odezwała się... dalej wymiotowała. Poszedł do sali 18... wszedł do środka. Zauważył, że Klaudia się budziła. Podbiegł do niej, bo zaczęła spadać z łóżka. Złapał ją i położył jej głowę na poduszkę. Dziewczyna otworzyła oczy i miała mroczki przed nimi. Po chwili przeszło... spojrzała na pomieszczenie w którym się znajdowała, a potem na Kamila. Nie znała go... Po co on tu jest? Znałam go lub znam? Dziwnie się czuła w jego towarzystwie... jednak nie potrafiła wydusić z siebie nawet słowa... Wymusiła uśmiech, ale nadal czuła, że coś jest nie tak...
- Jestem Kamil, a ty Klaudia tak?
- Emm... Klaudia tak. - Powiedziała z niepewnością, nie pamiętała wielu rzeczy... ale udało się jej przypomnieć imię.
- Dobrze się czujesz?
- Tak... tylko trochę mnie głowa boli.
- To może chcesz jakieś tabletki czy coś?
- Tak.
- Ok, to zaraz Ci przyniosę.
Wstał i poszedł do pokoju pielęgniarek. Poprosił o tabletki na ból głowy dla Klaudii i wodę. Poszedł z powrotem do Klaudii. Dał jej tabletkę i podał wodę, a dziewczyna wzięła lek i popiła wodą. Uśmiechnął się do niej, a ona odwzajemniła uśmiech. Nagle do sali weszła Wiktoria... usiadła koło przyjaciela i przywitała się z dziewczyną siedzącą na łóżku. Nastała chwila ciszy... nikt nie wiedział od czego zacząć. Klaudia nie wiedziała kto to Wiktoria, a Kamil nie wiedział jak zacząć temat by nie było źle. Nagle Wiktorii zrobiło się słabo... miała ciemno przed oczami. Zaczęła lecieć z krzesła, a chłopak od razu ją złapał. Klaudia zawołała pielęgniarkę, a ona od razu przybiegła. Pomogła Kamilowi przenieść dziewczynę na łóżko i podpięła ją do urządzeń. Sprawdziła ciśnienie i temperaturę ciała. Miała wysoką gorączkę i ciśnienie w normie... teraz wiadomo czemu wymiotowała. Zdaje się, że dziewczyna jest chora... przenieśli ją na inny oddział i zrobili inne potrzebne badania. Dopiero po czasie dowiedzą się co, się z nią dzieje. Dziewczyna była nadal nie przytomna... Klaudii pozwolono do niej iść i Kamilowi też. Dopiero teraz przypomniało jej się kto to Wiktoria. Poleciała jej łezka z oczka, a potem następna i zaczęła płakać. Przypomniało jej się jaką krzywdę jej wyrządziła... Kamil ją niepewnie przytulił i powiedział, że będzie dobrze. Spojrzał jej w oczy i ona nagle musnęła jego usta. Poczuł, że jest źle... nie powinien się dać jej pocałować. Stali za drzwiami gdzie leżała Wiktoria i się całowali. Oboje wiedzieli, że będą tego żałować... ale nie śpieszyło im się przestać.
Zranił Wiktorię... a tak bardzo ją kocha. Ona zraniła swoją przyjaciółkę kolejny raz... nie zdawała sobie sprawy dlaczego to zrobiła. Miała to gdzieś, że jak się dowie to sobie coś zrobi..., że ją tak na prawdę straci na zawsze. Czuła, że nie chce kończyć tego co zaczęła... nie liczyła się dla niej przyjaźń, tylko to jak zranić i doprowadzić do złego. Zło wcielone... zachowywała się jak by jej ciało opętały wszystkie diabły. Chciała ranić bardziej i częściej. Wzięła chłopaka za rękę i zaprowadziła do łazienki. Zamknęła drzwi na zamek i zaczęła zdejmować mu bluzkę. Zdjęła też swoją bluzkę i rozpięła stanik. Pozwoliła mu się dotykać i całować.... kolejny krok do zranienia Wiktorii. Całowała go namiętniej i nie przestawała... rozpięła mu spodnie i zdjęła razem z bokserkami. Stanęła do niego tyłem, a on zaczął ją pieprzyć. Zaczęła cichutko pojękiwać i chciała więcej. Całowała go dalej... zaczęło mu się to podobać. Wziął ją na ręce i dalej robił co do niego należało. Oboje pojękiwali i czuli się jak w niebie, albo nawet wyżej. Nagle przerwali...
--------------------------------------------------------------------------
2 kom. - next rozdział
środa, 26 sierpnia 2015
sobota, 25 lipca 2015
Rozdział 4 - ,,Dlaczego ją uderzyłam?!"
Wieczór, koło domu Klaudii.
Karetka pogotowia odjechała i jechali w stronę szpitala. Wiktoria i Kamil zadzwonili po taxi, aby pojechać do szpitala. Wicia próbowała ukrywać smutek, ale nie potrafiła. Miała ogromne wyrzuty sumienia i chciała to jakoś wszystko naprawić. Taxi podjechało po nich i wsiedli do samochodu, pojechali do szpitala. Chłopak przytulał swoją przyjaciółkę do czasu, aż nie podjechali pod budynek. Po pewnym czasie byli już w środku budynku. Dziewczyna od razu podbiegła do recepcji... i zapytała.
- Dzień dobry... mogłabym się dowiedzieć gdzie leży moja przyjaciółka?
- Pewnie... imię i nazwisko przyjaciółki?
- Klaudia Wróblewska.
- Dobrze... już patrzę. Pani Klaudia jest właśnie operowana.
- Operowana?! Gdzie jest sala operacyjna?
- Prosto, do windy 2 piętro i na lewo. Tylko... nie wolno tam Pani wejść.
- Dobrze... rozumiem.
- Dobrze... rozumiem.
Wiktoria ruszyła do windy, a za nią Kamil. Wybrała guzik z cyfrą 2 i winda zaczęła jechać. Po chwili się zatrzymała i oboje wyszli z niej, poszli na lewo. Dziewczyna zauważyła drzwi z napisem !SALA OPERACYJNA! !NIE WCHODZIĆ! nie weszła dalej, ale uklęknęła pod ścianą przed salą operacyjną. Chłopak usiadł koło niej na ziemi i przytulił. Wiktoria była cała roztrzęsiona... chciała tam wejść, ale nie mogła. Nie darowała sobie tego, gdy Klaudia umrze. Wtedy wszystko się zawali, całe jej życie będzie do niczego. Wstała z ziemi i zaczęła chodzić w tą i w tamtą, cały czas spoglądała za szybę czy jakiś lekarz idzie. Nagle zauważyła lekarza biegnącego do wyjścia. Musiała jak najszybciej się dowiedzieć co z Klau. Zaczepiła lekarza, który własnie wybiegł z Sali.
- Przepraszam, czy to Pan operuje moją przyjaciółkę?
- Możliwe, że tak ale wybacz mi... śpieszę się.
- Proszę mi powiedzieć co się z nią dzieje!
- Próbujemy ją ratować, proszę nam nie przeszkadzać! Cierpliwie czekaj...
- Czy ona umrze?
- Nie wiemy tego.
Powiedział po czym pobiegł do windy. Dziewczyna usiadła na krześle i zaczęła płakać. Nie mogła wytrzymać tego, że nadal nie wie co z Klaudią. Ogromnie się martwiła... tak na prawdę została z tym sama. Kamil nie potrafił jej pomóc, a rodzice wyjechali. Zadawała sobie cały czas pytanie "Dlaczego ją uderzyłam?!" ... nikt nie znał odpowiedzi, nawet ona sama. Nagle niespodziewanie ktoś ją szturchnął... podniosła głowę do góry i wymusiła uśmiech. To był Kamil, chciał ją pocieszyć... ona nie miała ochoty na jakąkolwiek rozmowę. Chciała zostać sama, przemyśleć... nikogo już nie ranić. Chłopak usiadł koło Wiktorii i chwycił ją za rękę. Chciał dać jej znak, że nie jest z tym sama.
- Misia jestem tu z tobą... nie martw się.
- Kamil... ja wiem, ale ja się ogromnie martwię o Klaudię... mimo tylu słów które mi powiedziała.
- Nie wiem o co poszło wtedy tam, ale zapewne nie było miło skoro ona... jest teraz tam i nie wiemy co z nią jest.
- Może Ci powiem w swoim czasie, bo nie mam siły nawet o tym myśleć... na samą myśl już płaczę.
- Dobrze.
Dziewczyna przytuliła się mocno do niego i zaczęła płakać. To, że.... porozmawiał coraz bardziej zmusiło ją do płaczu. Nie miała już siły na nic, chciała zasnąć i nigdy się nie obudzić. Nagle Kamil usłyszał, że ktoś wychodzi z sali i idzie w ich stronę. Był to lekarz operujący Klaudię... Chłopak zapytał co się stało.
- Po 3 godzinach operacji, reanimacji i ratowania życia dziewczyny udało się ją uratować. Niestety jest w śpiączce pooperacyjnej i dopiero za godzinę będzie w stanie kontaktować ze światem.
- Dziękuję za informację. Mógłbym się dowiedzieć na jakiej sali leży?
- Tak... jest w sali 18 na dole. Można tam wejść, ale proszę Was o ciszę i spokój. Możecie zobaczyć dziewczynę i posiedzieć przy niej, ale gdy się będzie działo coś niepokojącego od razu proszę o zgłoszenie tego do pielęgniarek.
- Dobrze... dziękuję.
- Chodź Wikuś idziemy do Klaudii...
- Okej...
W sali 18.
Wstali z krzeseł i weszli do windy. Chłopak wcisnął numerek 1 i pojechali. Po chwili wyszli z windy i ruszyli do sali 18. Ubrali fartuchy i weszli do środka... Wiktoria usiadła koło przyjaciółki powstrzymując płacz. Kamil usiał koło niej i zaczął się rozglądać po sali... zauważył na jednym z łóżek chłopaka, który miał rozbitą głowę i wydawał się nawet na spoko gościa. Uśmiechnął się do niego i z ciekawości podszedł. Usiadł na krześle i się przedstawił.
- Siemka. Jestem Kamil, a ty?
- Elo... ja Adrian.
- Co tam?
- Nudzę się i spoglądam na tą dziewczynę na łóżku, Wygląda na taką, która przeszła długą operację...
- Masz rację... była operowana 3 godziny.
- O Jezu... co się stało?
- Sam nie wiem. Chociaż chciałbym wiedzieć...
- A ta laska koło niej? Kto to...?
- Wiktoria. Moja dzie... przyjaciółka, bardzo bliska przyjaciółka.
- Spoko... mam prośbę. Możesz poprosić pielęgniarkę o szklankę wody? Cholernie mi się pić chce.
- Pewnie. Zaraz będziesz ją miał...
Kamil wstał i poszedł do pokoju pielęgniarek po wodę. Podszedł do Adriana i podał mu szklankę wody, po czym uśmiechnął się do niego.
Wiktoria wstała z krzesełka i podeszła do chłopaków. Była ciekawa z kim rozmawia jej przyjaciel... usiadła koło Kamila i uśmiechnęła się do obojga chłopców. Chciała zrobić na sobie dobre wrażenie. Była smutna, ale nie chciała przenosić tego na kogoś innego. Przedstawiła się i zaczęła...
- Cześć. Jestem Wiktoria... widziałam jak spoglądasz na nią. Ona... nie kontaktuje jeszcze ze światem.
- Hej... ja Adrian. Szkoda... bo chciałem poznać.
- To źle trafiłeś. Jest po ciężkich 3 godzinach operacji i dopiero za jakieś półgodziny będzie mogła normalnie funkcjonować...
- No, ale ty też jesteś śliczna, podasz mi swój numer?
- Raczej nie... wolałabym aby znajomość została znajomością, a z kalekami się nie umawiam...
- Dosyć, że ładna to jeszcze umie postawić na swoim. Mrau... lubię takie.
- Dobra stary... skończ już. Ona też przeszła dużo i wolałbym aby na razie doszła do siebie.
- Kamil... ale ja sobie poradzę. Z takimi to trzeba krótko... a poza tym ja już rozmowę z nim skończyłam.
- Dobrze... a Klaudia? W porządku z nią?
- Nie wiem... na razie nie kontaktuje jak widzisz. Martwię się o nią, ale poczekamy i zobaczymy.
Wiktoria wstała i poszła koło łóżka przyjaciółki. Usiadła na krzesełku i wzięła ją za rękę. Poczuła, że źle zrobiła. Chciała to naprawić, ale na razie dziewczyna była w śpiączce i nie dało się nic zrobić. Pozostało czekać...
-----------------------------------------------------------------------------
Cześć! Przepraszam za moją mało aktywność, ale są wakacje i wiecie... no, ale już rozdział jest i zapraszam do dawania komentarzy. Jak myślicie? Klaudia wyjdzie z tego? A może straci pamięć i nie będzie nic pamiętać? I kim na prawdę jest Adrian i czy może zranić Klaudię? Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale :* !
3 Kom. - Next rozdział :* <3 .
- Przepraszam, czy to Pan operuje moją przyjaciółkę?
- Możliwe, że tak ale wybacz mi... śpieszę się.
- Proszę mi powiedzieć co się z nią dzieje!
- Próbujemy ją ratować, proszę nam nie przeszkadzać! Cierpliwie czekaj...
- Czy ona umrze?
- Nie wiemy tego.
Powiedział po czym pobiegł do windy. Dziewczyna usiadła na krześle i zaczęła płakać. Nie mogła wytrzymać tego, że nadal nie wie co z Klaudią. Ogromnie się martwiła... tak na prawdę została z tym sama. Kamil nie potrafił jej pomóc, a rodzice wyjechali. Zadawała sobie cały czas pytanie "Dlaczego ją uderzyłam?!" ... nikt nie znał odpowiedzi, nawet ona sama. Nagle niespodziewanie ktoś ją szturchnął... podniosła głowę do góry i wymusiła uśmiech. To był Kamil, chciał ją pocieszyć... ona nie miała ochoty na jakąkolwiek rozmowę. Chciała zostać sama, przemyśleć... nikogo już nie ranić. Chłopak usiadł koło Wiktorii i chwycił ją za rękę. Chciał dać jej znak, że nie jest z tym sama.
- Misia jestem tu z tobą... nie martw się.
- Kamil... ja wiem, ale ja się ogromnie martwię o Klaudię... mimo tylu słów które mi powiedziała.
- Nie wiem o co poszło wtedy tam, ale zapewne nie było miło skoro ona... jest teraz tam i nie wiemy co z nią jest.
- Może Ci powiem w swoim czasie, bo nie mam siły nawet o tym myśleć... na samą myśl już płaczę.
- Dobrze.
Dziewczyna przytuliła się mocno do niego i zaczęła płakać. To, że.... porozmawiał coraz bardziej zmusiło ją do płaczu. Nie miała już siły na nic, chciała zasnąć i nigdy się nie obudzić. Nagle Kamil usłyszał, że ktoś wychodzi z sali i idzie w ich stronę. Był to lekarz operujący Klaudię... Chłopak zapytał co się stało.
- Po 3 godzinach operacji, reanimacji i ratowania życia dziewczyny udało się ją uratować. Niestety jest w śpiączce pooperacyjnej i dopiero za godzinę będzie w stanie kontaktować ze światem.
- Dziękuję za informację. Mógłbym się dowiedzieć na jakiej sali leży?
- Tak... jest w sali 18 na dole. Można tam wejść, ale proszę Was o ciszę i spokój. Możecie zobaczyć dziewczynę i posiedzieć przy niej, ale gdy się będzie działo coś niepokojącego od razu proszę o zgłoszenie tego do pielęgniarek.
- Dobrze... dziękuję.
- Chodź Wikuś idziemy do Klaudii...
- Okej...
W sali 18.
Wstali z krzeseł i weszli do windy. Chłopak wcisnął numerek 1 i pojechali. Po chwili wyszli z windy i ruszyli do sali 18. Ubrali fartuchy i weszli do środka... Wiktoria usiadła koło przyjaciółki powstrzymując płacz. Kamil usiał koło niej i zaczął się rozglądać po sali... zauważył na jednym z łóżek chłopaka, który miał rozbitą głowę i wydawał się nawet na spoko gościa. Uśmiechnął się do niego i z ciekawości podszedł. Usiadł na krześle i się przedstawił.
- Siemka. Jestem Kamil, a ty?
- Elo... ja Adrian.
- Co tam?
- Nudzę się i spoglądam na tą dziewczynę na łóżku, Wygląda na taką, która przeszła długą operację...
- Masz rację... była operowana 3 godziny.
- O Jezu... co się stało?
- Sam nie wiem. Chociaż chciałbym wiedzieć...
- A ta laska koło niej? Kto to...?
- Wiktoria. Moja dzie... przyjaciółka, bardzo bliska przyjaciółka.
- Spoko... mam prośbę. Możesz poprosić pielęgniarkę o szklankę wody? Cholernie mi się pić chce.
- Pewnie. Zaraz będziesz ją miał...
Kamil wstał i poszedł do pokoju pielęgniarek po wodę. Podszedł do Adriana i podał mu szklankę wody, po czym uśmiechnął się do niego.
Wiktoria wstała z krzesełka i podeszła do chłopaków. Była ciekawa z kim rozmawia jej przyjaciel... usiadła koło Kamila i uśmiechnęła się do obojga chłopców. Chciała zrobić na sobie dobre wrażenie. Była smutna, ale nie chciała przenosić tego na kogoś innego. Przedstawiła się i zaczęła...
- Cześć. Jestem Wiktoria... widziałam jak spoglądasz na nią. Ona... nie kontaktuje jeszcze ze światem.
- Hej... ja Adrian. Szkoda... bo chciałem poznać.
- To źle trafiłeś. Jest po ciężkich 3 godzinach operacji i dopiero za jakieś półgodziny będzie mogła normalnie funkcjonować...
- No, ale ty też jesteś śliczna, podasz mi swój numer?
- Raczej nie... wolałabym aby znajomość została znajomością, a z kalekami się nie umawiam...
- Dosyć, że ładna to jeszcze umie postawić na swoim. Mrau... lubię takie.
- Dobra stary... skończ już. Ona też przeszła dużo i wolałbym aby na razie doszła do siebie.
- Kamil... ale ja sobie poradzę. Z takimi to trzeba krótko... a poza tym ja już rozmowę z nim skończyłam.
- Dobrze... a Klaudia? W porządku z nią?
- Nie wiem... na razie nie kontaktuje jak widzisz. Martwię się o nią, ale poczekamy i zobaczymy.
Wiktoria wstała i poszła koło łóżka przyjaciółki. Usiadła na krzesełku i wzięła ją za rękę. Poczuła, że źle zrobiła. Chciała to naprawić, ale na razie dziewczyna była w śpiączce i nie dało się nic zrobić. Pozostało czekać...
-----------------------------------------------------------------------------
Cześć! Przepraszam za moją mało aktywność, ale są wakacje i wiecie... no, ale już rozdział jest i zapraszam do dawania komentarzy. Jak myślicie? Klaudia wyjdzie z tego? A może straci pamięć i nie będzie nic pamiętać? I kim na prawdę jest Adrian i czy może zranić Klaudię? Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale :* !
3 Kom. - Next rozdział :* <3 .
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Rozdział 3 - ,,(...) mogą sobie ufać..."
Środa, rano. Dom Wiktorii.
Wiktoria otworzyła oczy i poczuła oddech na swojej szyi... odwróciła się i zauważyła, że koło niej śpi Kamil. Zdziwiła się, ponieważ o ile się nie myli miał spać w jej sypialni. Spojrzała pod kołdrę i na szczęście była ubrana... wolała sprawdzić, bo na tyle aż nie ufała Kamilowi. Nagle... poczuła, że chłopak się rusza i chyba się budził. Odwróciła się w jego stronę i otworzył oczka... spojrzała na niego i z ciekawości zapytała.
- Kamil... dlaczego spałeś ze mną?
- Nie chciałem cię zostawiać tu samej.
- No... dobrze, ale przecież wiesz, że miałeś spać w mojej sypialni.
- Mała wiem, ale chce byś była bezpieczna.
- No dobrze.
Nastolatkowie spojrzeli sobie głęboko w oczy i się stało... tak nagle, poczuli, że to ten czas gdy jednak mogą sobie ufać i nie ważne... że znają się jeden dzień, zaledwie kilkanaście godzin... zaczęli się namiętnie całować. Wiedzieli, że nie będą tego żałować.
Kamil odwrócił Wicie na drugą stronę i nadal ją całując, masował po pleckach. Dziewczyna poczuła, że on odpina jej stanik i się uśmiechnęła... chociaż wiedziała, że to za wcześnie na zrobienie tego razem z nim. Nawet nie znają się na tyle dobrze, by to zrobić. Ale ufała mu i wiedziała, że jej nie skrzywdzi. Pozwoliła mu robić to co robi dalej i nie przeszkadzać, ale nagle Kamil przestał i spojrzał jej w oczka. Zapytał....
- Malutka... na pewno tego chcesz?
- Kamil... ja... chyba wole poczekać. Bo wiesz... ja jeszcze tego nie robiłam i boję się trochę.
- Spoko... jak będziesz chciała to powiesz, a ja ciebie zmuszać nie będę. Nie chce cię zranić.
- Wiem... i doceniam to, że nie jesteś jak inni faceci.
- Czyli jaki?
- Czuły, delikatny, opiekuńczy, troskliwy i nie ranisz.
- Bo ty jesteś wyjątkowa... chociaż nie znamy się nawet rok to i tak już cię pokochałem, i nigdy nie zostawię.
- Na pewno? Sugerujesz, że chcesz być tylko ze mną i nigdy nie zranisz?
- Tak.
- Dobrze, a idziemy do kuchni coś zjeść, bo zgłodniałam.
- Pewnie miśka. Chodź.
Chłopak wstał z łóżka i wziął Wiktorię za rękę. Poszli razem do kuchni coś zjeść... Wicia zrobiła kanapki z sałatą, ogórkiem i pomidorem. Kamil zrobił herbatę i wspólnie usiedli do stołu jeść. Wiktoria spojrzała na ekran telefonu i miała jeszcze 2 godziny do wyjścia, do szkoły. Po zjedzeniu kanapek i wypiciu herbaty poszła na górę się ubierać, wykąpać oraz wymalować.
W pokoju Wiktorii.
Dziewczyna wzięła z komody czystą bieliznę i z szafy jasno zieloną koszulę, białe rurki i poszła się szykować do łazienki. Zdjęła wczorajszy strój i weszła pod prysznic, namydliła ciało żelem i spłukała prysznicem. Chwile postała pod ciepłą wodą i wyszła spod prysznica. Chwyciła biały rącznik i wytarła swoje mokre ciało i włosy. Po chwili wciągnęła z szafy suszarkę i wysuszyła nią swoje mokre blond włosy. Po 10 minutach zaczęła się ubierać, zrobiła sobie mocniejszy makijaż i wyprostowała włosy. Po wykonanych czynnościach wyszła z łazienki i wybrała jasno zielone sandałki, i białą torbę. Zadowolona z efektu zeszła na dół do Kamila. Chłopak zmył właśnie wszystkie naczynia wczorajsze i dzisiejsze. Na widok swojej najbliższej przyjaciółki zaświeciły mu się oczka.
Uśmiechnął się do niej i wyszli z domu. Szli w stronę szkoły i po 20 minutach byli na miejscu.
Po szkole, koło domu Klaudii.
Wicia postanowiła iść do swojej przyjaciółki i wyjaśnić z nią sytuację w szkole. Zapukała do drzwi i Klaudia otworzyła. Zdziwiona wpuściła Wiktorią do domu... przytuliła ją i zapytała czy się czegoś napije. Udawała kochającą przyjaciółkę aby Wicia nic nie podejrzewała. Dziewczyna poprosiła o wodę i obie poszły do pokoju Klau. Wiktoria zaczęła rozmowę...
- Klaudia, bo... ja już dłużej tak nie mogę.
- W sensie? A... chodzi Ci o nasze mizianie się w szkole?
- Tak... właśnie o to. Klau dlaczego ty mi to robisz?
- Haha... czyli się nie domyślasz? Chce Ci zniszczyć życie tak samo jak ty... zrobiłaś to mi!
- Nie rozumiem. Co takiego zrobiłam?
- Upiłaś mnie w poniedziałek i mnie zaczęłaś całować! Myślisz, że robię to z przyjemności?!
- Klaudia, ale dobrze wiesz że ja i ty byłyśmy pijane! Nie wiedziałyśmy co robimy!
- Tsa... a kto mnie pocałował? Zmusiłaś mnie do tego! Jesteś suką i tyle! Podrywasz każdego i co... myślisz, że ja tego nie widzę?!
- To ty jesteś suką! Myślisz, że ja się ciebie nie boję?! Cholernie się boję... nie mogę spać! Wtedy gdy nie wytrzymuję zaczynam płakać! To przez ciebie!
- Wiesz co?! Skończ! Skończ, bo nie chcę tego słuchać!
- Nie! Ty nie potrafisz się przyznać do tego, że mnie zraniłaś! Jesteś kurwą, która leci na wszystkich i będzie się ruchać z kim popadnie! Gdybym nie uciekła z łazienki to... nie wiem co by się stało!
- A ja wiem co by się stało! Bym cię porządnie zlała, a potem zgwałciła! I zabiła, bo tak bardzo cię nie na widzę!
Wiktoria już nie wytrzymała, zaczęła płakać i miała ochotę uderzyć Klaudię w twarz. Chciała aby to się wszystko skończyło... aby Klau wreszcie dała jej spokój. Zrobiła to... uderzyła swoją przyjaciółkę, a ona poleciała na ziemię.Wiktoria z płaczem wybiegła z domu Klaudii.
Koło domu Wiktorii.
Dziewczyna zauważyła Kamila, który stał koło jej domu i czekał... pobiegła do niego. Mocno go przytuliła i nie miała zamiaru puścić. Bała się, że na zawsze go straci. Nie miała pojęcia co się z nią dzieje... nie wie czy Klau żyje i jeszcze zostawiła ją tam samą zakrwawioną, ponieważ jej cios był mocny. Z myślą, że nic jej nie będzie wybiegła z domu.... miała wyrzuty sumienia i miała ochotę iść tam i zadzwonić po pogotowie, ale nie chciała aby Kamil się o tym dowiedział. Jednak... musiała mu o tym powiedzieć.
Wzięła go za rękę i biegiem zaprowadziła do domu Klaudii. Kamil nie miał pojęcia co się dzieje, ale poszedł z nią. Wiktoria otworzyła drzwi od domu i weszli. Ostrożnie weszli do środka... i na górę. To co zobaczyli... nie dało się tego opisać. Kamil nachylił się nad Klau i sprawdził czy oddycha. Na szczęście oddychała, ale była nie przytomna. Kazał zadzwonić Wiktorii na pogotowie i wyjaśnić jak doszło do tego, i inne informacje. Po 5 minutach karetka pogotowia zabrała nieprzytomną dziewczynę do szpitala...
----------------------------------------------------------------------------------------
Hej kotki :*. Podobał się rozdział? Jak myślicie czy cios Wiktorii był na tyle mocny, że Klau będzie przez dłuższy czas nieprzytomna?
2 kom. - next rozdział
Wiktoria otworzyła oczy i poczuła oddech na swojej szyi... odwróciła się i zauważyła, że koło niej śpi Kamil. Zdziwiła się, ponieważ o ile się nie myli miał spać w jej sypialni. Spojrzała pod kołdrę i na szczęście była ubrana... wolała sprawdzić, bo na tyle aż nie ufała Kamilowi. Nagle... poczuła, że chłopak się rusza i chyba się budził. Odwróciła się w jego stronę i otworzył oczka... spojrzała na niego i z ciekawości zapytała.
- Kamil... dlaczego spałeś ze mną?
- Nie chciałem cię zostawiać tu samej.
- No... dobrze, ale przecież wiesz, że miałeś spać w mojej sypialni.
- Mała wiem, ale chce byś była bezpieczna.
- No dobrze.
Nastolatkowie spojrzeli sobie głęboko w oczy i się stało... tak nagle, poczuli, że to ten czas gdy jednak mogą sobie ufać i nie ważne... że znają się jeden dzień, zaledwie kilkanaście godzin... zaczęli się namiętnie całować. Wiedzieli, że nie będą tego żałować.
Kamil odwrócił Wicie na drugą stronę i nadal ją całując, masował po pleckach. Dziewczyna poczuła, że on odpina jej stanik i się uśmiechnęła... chociaż wiedziała, że to za wcześnie na zrobienie tego razem z nim. Nawet nie znają się na tyle dobrze, by to zrobić. Ale ufała mu i wiedziała, że jej nie skrzywdzi. Pozwoliła mu robić to co robi dalej i nie przeszkadzać, ale nagle Kamil przestał i spojrzał jej w oczka. Zapytał....
- Malutka... na pewno tego chcesz?
- Kamil... ja... chyba wole poczekać. Bo wiesz... ja jeszcze tego nie robiłam i boję się trochę.
- Spoko... jak będziesz chciała to powiesz, a ja ciebie zmuszać nie będę. Nie chce cię zranić.
- Wiem... i doceniam to, że nie jesteś jak inni faceci.
- Czyli jaki?
- Czuły, delikatny, opiekuńczy, troskliwy i nie ranisz.
- Bo ty jesteś wyjątkowa... chociaż nie znamy się nawet rok to i tak już cię pokochałem, i nigdy nie zostawię.
- Na pewno? Sugerujesz, że chcesz być tylko ze mną i nigdy nie zranisz?
- Tak.
- Dobrze, a idziemy do kuchni coś zjeść, bo zgłodniałam.
- Pewnie miśka. Chodź.
Chłopak wstał z łóżka i wziął Wiktorię za rękę. Poszli razem do kuchni coś zjeść... Wicia zrobiła kanapki z sałatą, ogórkiem i pomidorem. Kamil zrobił herbatę i wspólnie usiedli do stołu jeść. Wiktoria spojrzała na ekran telefonu i miała jeszcze 2 godziny do wyjścia, do szkoły. Po zjedzeniu kanapek i wypiciu herbaty poszła na górę się ubierać, wykąpać oraz wymalować.
W pokoju Wiktorii.
Dziewczyna wzięła z komody czystą bieliznę i z szafy jasno zieloną koszulę, białe rurki i poszła się szykować do łazienki. Zdjęła wczorajszy strój i weszła pod prysznic, namydliła ciało żelem i spłukała prysznicem. Chwile postała pod ciepłą wodą i wyszła spod prysznica. Chwyciła biały rącznik i wytarła swoje mokre ciało i włosy. Po chwili wciągnęła z szafy suszarkę i wysuszyła nią swoje mokre blond włosy. Po 10 minutach zaczęła się ubierać, zrobiła sobie mocniejszy makijaż i wyprostowała włosy. Po wykonanych czynnościach wyszła z łazienki i wybrała jasno zielone sandałki, i białą torbę. Zadowolona z efektu zeszła na dół do Kamila. Chłopak zmył właśnie wszystkie naczynia wczorajsze i dzisiejsze. Na widok swojej najbliższej przyjaciółki zaświeciły mu się oczka.
Uśmiechnął się do niej i wyszli z domu. Szli w stronę szkoły i po 20 minutach byli na miejscu.
Po szkole, koło domu Klaudii.
Wicia postanowiła iść do swojej przyjaciółki i wyjaśnić z nią sytuację w szkole. Zapukała do drzwi i Klaudia otworzyła. Zdziwiona wpuściła Wiktorią do domu... przytuliła ją i zapytała czy się czegoś napije. Udawała kochającą przyjaciółkę aby Wicia nic nie podejrzewała. Dziewczyna poprosiła o wodę i obie poszły do pokoju Klau. Wiktoria zaczęła rozmowę...
- Klaudia, bo... ja już dłużej tak nie mogę.
- W sensie? A... chodzi Ci o nasze mizianie się w szkole?
- Tak... właśnie o to. Klau dlaczego ty mi to robisz?
- Haha... czyli się nie domyślasz? Chce Ci zniszczyć życie tak samo jak ty... zrobiłaś to mi!
- Nie rozumiem. Co takiego zrobiłam?
- Upiłaś mnie w poniedziałek i mnie zaczęłaś całować! Myślisz, że robię to z przyjemności?!
- Klaudia, ale dobrze wiesz że ja i ty byłyśmy pijane! Nie wiedziałyśmy co robimy!
- Tsa... a kto mnie pocałował? Zmusiłaś mnie do tego! Jesteś suką i tyle! Podrywasz każdego i co... myślisz, że ja tego nie widzę?!
- To ty jesteś suką! Myślisz, że ja się ciebie nie boję?! Cholernie się boję... nie mogę spać! Wtedy gdy nie wytrzymuję zaczynam płakać! To przez ciebie!
- Wiesz co?! Skończ! Skończ, bo nie chcę tego słuchać!
- Nie! Ty nie potrafisz się przyznać do tego, że mnie zraniłaś! Jesteś kurwą, która leci na wszystkich i będzie się ruchać z kim popadnie! Gdybym nie uciekła z łazienki to... nie wiem co by się stało!
- A ja wiem co by się stało! Bym cię porządnie zlała, a potem zgwałciła! I zabiła, bo tak bardzo cię nie na widzę!
Wiktoria już nie wytrzymała, zaczęła płakać i miała ochotę uderzyć Klaudię w twarz. Chciała aby to się wszystko skończyło... aby Klau wreszcie dała jej spokój. Zrobiła to... uderzyła swoją przyjaciółkę, a ona poleciała na ziemię.Wiktoria z płaczem wybiegła z domu Klaudii.
Koło domu Wiktorii.
Dziewczyna zauważyła Kamila, który stał koło jej domu i czekał... pobiegła do niego. Mocno go przytuliła i nie miała zamiaru puścić. Bała się, że na zawsze go straci. Nie miała pojęcia co się z nią dzieje... nie wie czy Klau żyje i jeszcze zostawiła ją tam samą zakrwawioną, ponieważ jej cios był mocny. Z myślą, że nic jej nie będzie wybiegła z domu.... miała wyrzuty sumienia i miała ochotę iść tam i zadzwonić po pogotowie, ale nie chciała aby Kamil się o tym dowiedział. Jednak... musiała mu o tym powiedzieć.
Wzięła go za rękę i biegiem zaprowadziła do domu Klaudii. Kamil nie miał pojęcia co się dzieje, ale poszedł z nią. Wiktoria otworzyła drzwi od domu i weszli. Ostrożnie weszli do środka... i na górę. To co zobaczyli... nie dało się tego opisać. Kamil nachylił się nad Klau i sprawdził czy oddycha. Na szczęście oddychała, ale była nie przytomna. Kazał zadzwonić Wiktorii na pogotowie i wyjaśnić jak doszło do tego, i inne informacje. Po 5 minutach karetka pogotowia zabrała nieprzytomną dziewczynę do szpitala...
----------------------------------------------------------------------------------------
Hej kotki :*. Podobał się rozdział? Jak myślicie czy cios Wiktorii był na tyle mocny, że Klau będzie przez dłuższy czas nieprzytomna?
2 kom. - next rozdział
sobota, 20 czerwca 2015
Rozdział 2 - ,,Postanowił nie zostawiać jej samej..."
Wtorek, Rano .
Następnego dnia... Wiktoria zaczyna się budzić, gdy budzik zadzwonił. Ledwo wstaje..., bo głowa ją boli po wczorajszym. Spojrzała na maskotkę misia, którą dostała od Klau na 3 rocznice ich przyjaźni. I powiedziała...
- Wiesz co misiu? Nigdy więcej piwa...
Uśmiechnęła się i wstała z łóżka. Pościeliła je i wzięła czyste ubrania. Ruszyła do łazienki wziąć prysznic i po 10 minutach była gotowa. Ubrała czarne balerinki, ciemno różową sukienkę, zrobiła sobie mocny makijaż, polokowała włosy i wybrała czarną torbę. Zeszła na dół i rodzice rozmawiali o czymś. Udawała, że nic nie słyszy... wzięła jabłko i usiadła koło taty. Nalała sobie wody stojącej na stole i się napiła. Po zjedzeniu i wypiciu wody pożegnała się z rodzicami i wyszła do szkoły. Gdy tak sobie szła nagle na ławce zauważyła jakiegoś chłopaka, który chyba się ciął. Z ciekawością podeszła... i zapytała czy może się dosiąść.
- Pewnie... możesz.
- Jestem Wiktoria, a ty?
- Kamil... dlaczego tu podeszłaś?
- Chciałam...
- Co?
- Zapytać się, dlaczego to robisz?
- Bo... to mi pomaga, gdy jest mi smutno, źle lub się czymś stresuję.
- A teraz? Dlaczego to robisz... czy to cie nie boli?
- Teraz... to robię, bo czuję pustkę w serduszku i tak boli mnie to, ale przestanie.
- No... dobrze. A skąd ta pustka w sercu?
- Zrobiłem coś... czego teraz żałuję i nie chce o tym gadać okej?
- Ok... ja muszę już iść do szkoły. Idziesz też, znaczy czy chodzisz tutaj do szkoły?
- Taak... chodzę tutaj do szkoły. Jestem w 2 klasie liceum...
- Serio? Ja też... jak to możliwe, że się nie znamy?
- Wiesz co... może pójdziemy już i pogadamy po drodze?
- Spoko... chodź.
Oboje poszli w stronę szkoły i przez całą drogę sobie opowiadali o swoim życiu, rodzicach, przyjaciołach i inne. Dużo się o sobie dowiedzieli... Wiktoria się dowiedziała, że Kamil lubi chodzić na imprezy i, że kiedyś jeździł na motorach... ale miał wypadek i już nie może, chociaż zawsze o tym myśli. Wiktoria cały czas się cieszyła i śmiała z nie których historii Kamila. A mu coraz bardziej podobała się Wicia. Gdy doszli do szkoły rozeszli się na lekcje, Wiktoria próbowała przed lekcją unikać Klaudii... i cudem jej się to udało.
Na lekcji Plastyki.
Wiktoria cały czas nie może się skupić na lekcji... cały czas myśli o Kamilu. Myśli tylko o aby Klaudia nie przypomniała sobie o wczorajszym wieczorze... nagle zadzwonił dzwonek i wszyscy wyszli z klasy. Za Wicią szła Klau... Wiktoria zaczęła przyspieszać, by nie spotkać... na swojej drodze Klaudii. Niestety nie udało jej się to... nagle Klaudia chwyciła przyjaciółkę za rękę i wzięła ją ze sobą do łazienki. Sprawdziła czy ktoś jest w środku kabin z toaletami... nikogo nie było więc pocałowała Wiktorię namiętnie w usta... Wicia czuła się do tego zmuszona, ale szybko odepchnęła przyjaciółkę i uciekła z płaczem z łazienki. Wpadła na Kamila i go przytuliła, a on ją też... i zapytał.
- Ej... mała cos się stało?
- Tak... skończyłeś już lekcje?
- Pewnie... chcesz mi o tym powiedzieć?
- Mhm... ale nie tutaj.
- Okej... to idziemy tam gdzie rano się poznaliśmy?
- Dobrze...
Wicia i Kamil poszli w stronę miejsca w którym się poznali... dziewczyna była cały czas wystraszona i płakała. Nie myślała, że jej własna przyjaciółka jest do tego zdolna... teraz wiedziała, że jest niebezpieczna. Bała się o siebie i o swoją rodzinę... co jeszcze mogła zrobić tak bardzo szalona osoba? Chłopak cały czas pocieszał, przytulał i dał Wiktorii się uspokoić... po czym usiedli na ławce i dziewczyna wyjęła z torby chusteczkę higieniczną... Kamil przytulił Wiktorię i delikatnie pocałował ją w policzek. I zaczął...
- To co malutka... dowiem dlaczego wybiegłaś z płaczem z łazienki?
- Bo... moja przyjaciółka... znaczy wczoraj popełniłam błąd... po szkole z Klaudią kupiłyśmy sobie piwo i poszłyśmy do niej do domu. I tam wszystko się zaczęło... wypiłyśmy po 2 piwa i pijane poszłyśmy do sypiali... i gdy wyszłam z łazienki to... podeszłam do niej i zaczęłyśmy się całować... i dzisiaj po lekcji szłam jak najszybciej mogłam, ale ona mnie złapała za rękę i zaciągnęła do łazienki. Zaczęła mnie całować, a ja ją odepchnęłam... czułam się zmuszona do tego, rozumiesz? Boję się jej!
- Dobrze... wszystko rozumiem, ale co chcesz teraz zrobić? Mieszkacie blisko siebie... prawda?
- Tak i ja się boję, że jak wrócę do domu... to ona przyjdzie i znowu się zacznie... a do tego moi rodzice dzisiaj rano wyjechali na 3 miesiące za granice i będę sama...
- No wiesz.... jeżeli nie masz nic przeciwko to... mogę dzisiaj zostać z tobą na noc... zapewne masz jakiś osobny pokój?
- Tak... znaczy, nie. Ja mogę spać w pokoju rodziców, a ty w moim....
- Spoko... mi to pasuje. To co idziemy?
- Pewnie... tylko mam do cb prośbę... weźmiesz mnie za rękę w drodze do domu? Bo ja się czuję tak bezpieczniej.
- Dobrze.
W domu Wiktorii, wieczór.
Oboje weszli do domu i zdjęli buty, kurtkę i Wicia odwiesiła torbę. Dziewczyna weszła do kuchni i wyjęła z szafki dwa kubki, wstawiła wodę na herbatę i poszła do salonu. Usiadła koło chłopaka, włączyła telewizor i zaczęli oglądać jakiś film. Nagle rozległ się dźwięk czajnika, dziewczyna wstała i poszła do kuchni zalać herbatę, po czym zaniosła kubki na stół w salonie. W połowie filmu dziewczyna zasnęła na ramieniu Kamila. Chłopak po skończonym filmie spojrzał na Wiktorię i delikatnie podniósł jej główkę, i wstał. Wziął ją na ręce i po ciuchu poszedł zanieść ją do sypialni jej rodziców. Położył dziewczynę na łóżku i przykrył kołdrą... postanowił nie zostawiać jej samej i położyć się koło niej. Oboje zasnęli...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka :3. I jak się podobał rozdział? Jak myślicie... czy Wiktoria i Kamil będą parą?
2 Kom. - next rozdział <3
Następnego dnia... Wiktoria zaczyna się budzić, gdy budzik zadzwonił. Ledwo wstaje..., bo głowa ją boli po wczorajszym. Spojrzała na maskotkę misia, którą dostała od Klau na 3 rocznice ich przyjaźni. I powiedziała...
- Wiesz co misiu? Nigdy więcej piwa...
Uśmiechnęła się i wstała z łóżka. Pościeliła je i wzięła czyste ubrania. Ruszyła do łazienki wziąć prysznic i po 10 minutach była gotowa. Ubrała czarne balerinki, ciemno różową sukienkę, zrobiła sobie mocny makijaż, polokowała włosy i wybrała czarną torbę. Zeszła na dół i rodzice rozmawiali o czymś. Udawała, że nic nie słyszy... wzięła jabłko i usiadła koło taty. Nalała sobie wody stojącej na stole i się napiła. Po zjedzeniu i wypiciu wody pożegnała się z rodzicami i wyszła do szkoły. Gdy tak sobie szła nagle na ławce zauważyła jakiegoś chłopaka, który chyba się ciął. Z ciekawością podeszła... i zapytała czy może się dosiąść.
- Pewnie... możesz.
- Jestem Wiktoria, a ty?
- Kamil... dlaczego tu podeszłaś?
- Chciałam...
- Co?
- Zapytać się, dlaczego to robisz?
- Bo... to mi pomaga, gdy jest mi smutno, źle lub się czymś stresuję.
- A teraz? Dlaczego to robisz... czy to cie nie boli?
- Teraz... to robię, bo czuję pustkę w serduszku i tak boli mnie to, ale przestanie.
- No... dobrze. A skąd ta pustka w sercu?
- Zrobiłem coś... czego teraz żałuję i nie chce o tym gadać okej?
- Ok... ja muszę już iść do szkoły. Idziesz też, znaczy czy chodzisz tutaj do szkoły?
- Taak... chodzę tutaj do szkoły. Jestem w 2 klasie liceum...
- Serio? Ja też... jak to możliwe, że się nie znamy?
- Wiesz co... może pójdziemy już i pogadamy po drodze?
- Spoko... chodź.
Oboje poszli w stronę szkoły i przez całą drogę sobie opowiadali o swoim życiu, rodzicach, przyjaciołach i inne. Dużo się o sobie dowiedzieli... Wiktoria się dowiedziała, że Kamil lubi chodzić na imprezy i, że kiedyś jeździł na motorach... ale miał wypadek i już nie może, chociaż zawsze o tym myśli. Wiktoria cały czas się cieszyła i śmiała z nie których historii Kamila. A mu coraz bardziej podobała się Wicia. Gdy doszli do szkoły rozeszli się na lekcje, Wiktoria próbowała przed lekcją unikać Klaudii... i cudem jej się to udało.
Na lekcji Plastyki.
Wiktoria cały czas nie może się skupić na lekcji... cały czas myśli o Kamilu. Myśli tylko o aby Klaudia nie przypomniała sobie o wczorajszym wieczorze... nagle zadzwonił dzwonek i wszyscy wyszli z klasy. Za Wicią szła Klau... Wiktoria zaczęła przyspieszać, by nie spotkać... na swojej drodze Klaudii. Niestety nie udało jej się to... nagle Klaudia chwyciła przyjaciółkę za rękę i wzięła ją ze sobą do łazienki. Sprawdziła czy ktoś jest w środku kabin z toaletami... nikogo nie było więc pocałowała Wiktorię namiętnie w usta... Wicia czuła się do tego zmuszona, ale szybko odepchnęła przyjaciółkę i uciekła z płaczem z łazienki. Wpadła na Kamila i go przytuliła, a on ją też... i zapytał.
- Ej... mała cos się stało?
- Tak... skończyłeś już lekcje?
- Pewnie... chcesz mi o tym powiedzieć?
- Mhm... ale nie tutaj.
- Okej... to idziemy tam gdzie rano się poznaliśmy?
- Dobrze...
Wicia i Kamil poszli w stronę miejsca w którym się poznali... dziewczyna była cały czas wystraszona i płakała. Nie myślała, że jej własna przyjaciółka jest do tego zdolna... teraz wiedziała, że jest niebezpieczna. Bała się o siebie i o swoją rodzinę... co jeszcze mogła zrobić tak bardzo szalona osoba? Chłopak cały czas pocieszał, przytulał i dał Wiktorii się uspokoić... po czym usiedli na ławce i dziewczyna wyjęła z torby chusteczkę higieniczną... Kamil przytulił Wiktorię i delikatnie pocałował ją w policzek. I zaczął...
- To co malutka... dowiem dlaczego wybiegłaś z płaczem z łazienki?
- Bo... moja przyjaciółka... znaczy wczoraj popełniłam błąd... po szkole z Klaudią kupiłyśmy sobie piwo i poszłyśmy do niej do domu. I tam wszystko się zaczęło... wypiłyśmy po 2 piwa i pijane poszłyśmy do sypiali... i gdy wyszłam z łazienki to... podeszłam do niej i zaczęłyśmy się całować... i dzisiaj po lekcji szłam jak najszybciej mogłam, ale ona mnie złapała za rękę i zaciągnęła do łazienki. Zaczęła mnie całować, a ja ją odepchnęłam... czułam się zmuszona do tego, rozumiesz? Boję się jej!
- Dobrze... wszystko rozumiem, ale co chcesz teraz zrobić? Mieszkacie blisko siebie... prawda?
- Tak i ja się boję, że jak wrócę do domu... to ona przyjdzie i znowu się zacznie... a do tego moi rodzice dzisiaj rano wyjechali na 3 miesiące za granice i będę sama...
- No wiesz.... jeżeli nie masz nic przeciwko to... mogę dzisiaj zostać z tobą na noc... zapewne masz jakiś osobny pokój?
- Tak... znaczy, nie. Ja mogę spać w pokoju rodziców, a ty w moim....
- Spoko... mi to pasuje. To co idziemy?
- Pewnie... tylko mam do cb prośbę... weźmiesz mnie za rękę w drodze do domu? Bo ja się czuję tak bezpieczniej.
- Dobrze.
W domu Wiktorii, wieczór.
Oboje weszli do domu i zdjęli buty, kurtkę i Wicia odwiesiła torbę. Dziewczyna weszła do kuchni i wyjęła z szafki dwa kubki, wstawiła wodę na herbatę i poszła do salonu. Usiadła koło chłopaka, włączyła telewizor i zaczęli oglądać jakiś film. Nagle rozległ się dźwięk czajnika, dziewczyna wstała i poszła do kuchni zalać herbatę, po czym zaniosła kubki na stół w salonie. W połowie filmu dziewczyna zasnęła na ramieniu Kamila. Chłopak po skończonym filmie spojrzał na Wiktorię i delikatnie podniósł jej główkę, i wstał. Wziął ją na ręce i po ciuchu poszedł zanieść ją do sypialni jej rodziców. Położył dziewczynę na łóżku i przykrył kołdrą... postanowił nie zostawiać jej samej i położyć się koło niej. Oboje zasnęli...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka :3. I jak się podobał rozdział? Jak myślicie... czy Wiktoria i Kamil będą parą?
2 Kom. - next rozdział <3
piątek, 19 czerwca 2015
Rozdział 1 - ,,(...) poszły razem do sypialni."
Poniedziałek, Rano .
Wiktoria wstała z łóżka, przetarła oczy i spojrzała na ekran swojego telefonu. Były 3 minuty przed budzikiem do ruszenia się na dół na śniadanie. Podniosła się z łóżka i ruszyła do komody po czystą bieliznę, następnie z szafy wzięła śnieżnobiałą koszulkę i jeansowe rurki. Po wykonanej czynności poszła do łazienki się umyć i wyszykować do szkoły. Weszła do łazienki i położyła ubrania na pralkę, zdjęła piżamę... po czym weszła do kabiny prysznicowej. Chwyciła malinowy żel pod prysznic i nałożyła na swoje mokre ciało... po wykonanej czynności spłukała żel i wyszyła. Wytarła swoje nagie ciało ręcznikiem w kolorze pudrowego różu i się ubrała.
Zrobiła sobie lekki makijaż i kucyka na którego nałożyła opaskę z czarną kokardką. Zeszła na dół, na śniadanie i przywitała się z mamą.
- Co jest na śniadanie?
- Jajecznica ze szczypiorkiem... może być?
- Jasne. Uwielbiam mamusiu twoją jajecznice.
- To się cieszę. Na którą masz dzisiaj do szkoły?
- Zjem śniadanie i wychodzę.
- Podwieźć cię?
- Jeżeli możesz to byłabym wdzięczna.
- Pewnie, że cię podwiozę. Zjemy śniadanie, ubiorę się i pojedziemy.
- A tata już w pracy?
- Tak... nie pożegnał się z tobą, bo nie chciał cię budzić.
- Aha... ale i tak go kocham. - powiedziała z lekkim smutkiem, tata zawsze się z nią żegnał, a teraz zapomniał?
- No... dobrze kochanie. Ja lecę się ubrać, a ty jedz. - powiedziała i zniknęła w drzwiach sypialni swojej i męża...
Wiktoria zaczęła jeść jajecznice i pisać już z samego rana z Klaudią. Dziewczyna wspomniała przyjaciółce, że dzisiaj mama ją podwozi do szkoły, a Klau wysłała tylko smutną emotikonkę. Wika, gdy już zjadła wstała i poszła do pokoju po torbę do szkoły, kurtkę i białe szpilki. W drodze do kuchni zaczęła ubierać kurtkę i szpilki. Razem z mamą wyszła z domu i wsiadła do samochodu, pojechały w stronę szkoły.
15 minut później, pod szkołą.
Klaudia czekała na swoją przyjaciółkę pod szkołą. Gdy tylko ją zauważyła podbiegła do niej się przywitać. Dziewczyny była najlepszymi przyjaciółkami, ale oboje były singielkami. Liczyła się tylko przyjaźń... miały jedną zasadę - zawsze o wszystkim sobie mówiły. Zaczęły się przytulać, a nagle jakieś laski przeszły koło nich i krzyknęły...
- Lesby!
- Ej... modnisia! Uważaj co mówisz... bo to, że przytulamy się to nie świadczy o tym, że jesteśmy Les.
- Haha... ta jasne zapewne po szkole obie robicie sobie dobrze w łóżku.
- No chyba cię pojebało! Możesz już przestać, bo to się robi nudne...
- Tsa... jasne, ale uważaj na słowa kochana, bo nauczyciele wszystko słyszą. Już chyba każdy wie... dlaczego nie macie chłopaków. To tylko takie podsumowanie... nie bierz tego na poważnie kicia.
- Dobra... idź sobie! Nie mam ochoty się z tobą kłócić...
- Okej... Paa.
Dziewczynom zrobiło się smutno... jak jedna z dziewczyn w szkole uważa, że są lesbami. Tak wcale nie jest... kochają się jako przyjaciółki, ale wszystko jest tak jak powinno być. Tylko przyjaźń nic więcej między nimi nie jest. Nie potrafiły zrozumieć... dlaczego tak się dzieje, ale niestety póki nie znajdą tego jedynego mają tylko siebie. Po lekcjach postanowiły iść razem do domu Klaudii.
16:30, koniec lekcji.
Przyjaciółki wyszły ze szkoły... i ruszyły w stronę domu Klaudii. Po drodze weszły do sklepu i kupiły sobie po 2 piwach... ze sfałszowanym dowodem mogły wszystko. Weszły do domu Klau,.. ściągnęły buty i kurtki. Wiktoria usiadła na sofie w salonie i czekała na przyjaciółkę, aż wróci z łazienki. W tym czasie otworzyła sobie piwo i włączyła telewizor. Skakała po kanałach, bo nic nie mogła ciekawego znaleźć. Wreszcie trafiła na jakiś fajny film. Akurat przyszła Klaudia i usiadła koło przyjaciółki i również otworzyła sobie alkohol w postaci piwa... po dwóch wypitych piwach dziewczyny były trochę pijane i nie wiedziały co robią. Wika wzięła Klau za rękę i poszły razem do sypialni. Wicia poszła do łazienki koło sypialni i kazała stać Klaudii w pokoju i na nią czekać. Po chwili Wiktoria podeszła do Klaudii i zaczęła ją całować... obie były pijane i nie wiedziały co robią. Świetnie się bawiły, ale nagle zadzwonił telefon Wiktorii... to była jej mama i prosiła, aby wróciła już do domu.
Wiktoria pożegnała się z Klaudią przytulając ją i wyszła z domu przyjaciółki. To co zrobiła z przyjaciółką... całowała się z nią, przerosło ją samą. Ale jest pijana i sama nie wie co robi. Jedyne o czym myśli to iść spać i zapomnieć o wszystkim co się dzisiaj wydarzyło. Chyba musi na serio znaleźć sobie chłopaka, bo coraz bardziej ciągnie ją do dziewczyn.
W domu Wiktorii.
Wiktoria cały czas się zastanawia dlaczego... nie potrafi sobie odpowiedzieć na dręczące ją pytanie. Cały czas płacze, ponieważ ma wyrzuty sumienia. Co się stanie, gdy nagle jutro pocałuje Klaudię w szkole? Tak nie może być... musi jak najszybciej znaleźć sobie chłopaka, ale nie może tego zrobić na siłę... ma mieszane uczucia do Klaudii. Z jednej strony kocha ją jako przyjaciółkę, a z drugiej czuje do niej coś więcej. Może tak już musi być?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej :) . I jak podobał się pierwszy rozdział? Jak myślicie... czy Wiktoria znajdzie sobie chłopaka, czy może jednak wyzna miłość Klaudii?
2 Kom. - next rozdział .
Wiktoria wstała z łóżka, przetarła oczy i spojrzała na ekran swojego telefonu. Były 3 minuty przed budzikiem do ruszenia się na dół na śniadanie. Podniosła się z łóżka i ruszyła do komody po czystą bieliznę, następnie z szafy wzięła śnieżnobiałą koszulkę i jeansowe rurki. Po wykonanej czynności poszła do łazienki się umyć i wyszykować do szkoły. Weszła do łazienki i położyła ubrania na pralkę, zdjęła piżamę... po czym weszła do kabiny prysznicowej. Chwyciła malinowy żel pod prysznic i nałożyła na swoje mokre ciało... po wykonanej czynności spłukała żel i wyszyła. Wytarła swoje nagie ciało ręcznikiem w kolorze pudrowego różu i się ubrała.
Zrobiła sobie lekki makijaż i kucyka na którego nałożyła opaskę z czarną kokardką. Zeszła na dół, na śniadanie i przywitała się z mamą.
- Co jest na śniadanie?
- Jajecznica ze szczypiorkiem... może być?
- Jasne. Uwielbiam mamusiu twoją jajecznice.
- To się cieszę. Na którą masz dzisiaj do szkoły?
- Zjem śniadanie i wychodzę.
- Podwieźć cię?
- Jeżeli możesz to byłabym wdzięczna.
- Pewnie, że cię podwiozę. Zjemy śniadanie, ubiorę się i pojedziemy.
- A tata już w pracy?
- Tak... nie pożegnał się z tobą, bo nie chciał cię budzić.
- Aha... ale i tak go kocham. - powiedziała z lekkim smutkiem, tata zawsze się z nią żegnał, a teraz zapomniał?
- No... dobrze kochanie. Ja lecę się ubrać, a ty jedz. - powiedziała i zniknęła w drzwiach sypialni swojej i męża...
Wiktoria zaczęła jeść jajecznice i pisać już z samego rana z Klaudią. Dziewczyna wspomniała przyjaciółce, że dzisiaj mama ją podwozi do szkoły, a Klau wysłała tylko smutną emotikonkę. Wika, gdy już zjadła wstała i poszła do pokoju po torbę do szkoły, kurtkę i białe szpilki. W drodze do kuchni zaczęła ubierać kurtkę i szpilki. Razem z mamą wyszła z domu i wsiadła do samochodu, pojechały w stronę szkoły.
15 minut później, pod szkołą.
Klaudia czekała na swoją przyjaciółkę pod szkołą. Gdy tylko ją zauważyła podbiegła do niej się przywitać. Dziewczyny była najlepszymi przyjaciółkami, ale oboje były singielkami. Liczyła się tylko przyjaźń... miały jedną zasadę - zawsze o wszystkim sobie mówiły. Zaczęły się przytulać, a nagle jakieś laski przeszły koło nich i krzyknęły...
- Lesby!
- Ej... modnisia! Uważaj co mówisz... bo to, że przytulamy się to nie świadczy o tym, że jesteśmy Les.
- Haha... ta jasne zapewne po szkole obie robicie sobie dobrze w łóżku.
- No chyba cię pojebało! Możesz już przestać, bo to się robi nudne...
- Tsa... jasne, ale uważaj na słowa kochana, bo nauczyciele wszystko słyszą. Już chyba każdy wie... dlaczego nie macie chłopaków. To tylko takie podsumowanie... nie bierz tego na poważnie kicia.
- Dobra... idź sobie! Nie mam ochoty się z tobą kłócić...
- Okej... Paa.
Dziewczynom zrobiło się smutno... jak jedna z dziewczyn w szkole uważa, że są lesbami. Tak wcale nie jest... kochają się jako przyjaciółki, ale wszystko jest tak jak powinno być. Tylko przyjaźń nic więcej między nimi nie jest. Nie potrafiły zrozumieć... dlaczego tak się dzieje, ale niestety póki nie znajdą tego jedynego mają tylko siebie. Po lekcjach postanowiły iść razem do domu Klaudii.
16:30, koniec lekcji.
Przyjaciółki wyszły ze szkoły... i ruszyły w stronę domu Klaudii. Po drodze weszły do sklepu i kupiły sobie po 2 piwach... ze sfałszowanym dowodem mogły wszystko. Weszły do domu Klau,.. ściągnęły buty i kurtki. Wiktoria usiadła na sofie w salonie i czekała na przyjaciółkę, aż wróci z łazienki. W tym czasie otworzyła sobie piwo i włączyła telewizor. Skakała po kanałach, bo nic nie mogła ciekawego znaleźć. Wreszcie trafiła na jakiś fajny film. Akurat przyszła Klaudia i usiadła koło przyjaciółki i również otworzyła sobie alkohol w postaci piwa... po dwóch wypitych piwach dziewczyny były trochę pijane i nie wiedziały co robią. Wika wzięła Klau za rękę i poszły razem do sypialni. Wicia poszła do łazienki koło sypialni i kazała stać Klaudii w pokoju i na nią czekać. Po chwili Wiktoria podeszła do Klaudii i zaczęła ją całować... obie były pijane i nie wiedziały co robią. Świetnie się bawiły, ale nagle zadzwonił telefon Wiktorii... to była jej mama i prosiła, aby wróciła już do domu.
Wiktoria pożegnała się z Klaudią przytulając ją i wyszła z domu przyjaciółki. To co zrobiła z przyjaciółką... całowała się z nią, przerosło ją samą. Ale jest pijana i sama nie wie co robi. Jedyne o czym myśli to iść spać i zapomnieć o wszystkim co się dzisiaj wydarzyło. Chyba musi na serio znaleźć sobie chłopaka, bo coraz bardziej ciągnie ją do dziewczyn.
W domu Wiktorii.
Wiktoria cały czas się zastanawia dlaczego... nie potrafi sobie odpowiedzieć na dręczące ją pytanie. Cały czas płacze, ponieważ ma wyrzuty sumienia. Co się stanie, gdy nagle jutro pocałuje Klaudię w szkole? Tak nie może być... musi jak najszybciej znaleźć sobie chłopaka, ale nie może tego zrobić na siłę... ma mieszane uczucia do Klaudii. Z jednej strony kocha ją jako przyjaciółkę, a z drugiej czuje do niej coś więcej. Może tak już musi być?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej :) . I jak podobał się pierwszy rozdział? Jak myślicie... czy Wiktoria znajdzie sobie chłopaka, czy może jednak wyzna miłość Klaudii?
2 Kom. - next rozdział .
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






















