sobota, 25 lipca 2015

Rozdział 4 - ,,Dlaczego ją uderzyłam?!"

Wieczór, koło domu Klaudii.

Karetka pogotowia odjechała i jechali w stronę szpitala. Wiktoria i Kamil zadzwonili po taxi, aby pojechać do szpitala. Wicia próbowała ukrywać smutek, ale nie potrafiła. Miała ogromne wyrzuty sumienia i chciała to jakoś wszystko naprawić. Taxi podjechało po nich i wsiedli do samochodu, pojechali do szpitala. Chłopak przytulał swoją przyjaciółkę do czasu, aż nie podjechali pod budynek. Po pewnym czasie byli już w środku budynku. Dziewczyna od razu podbiegła do recepcji... i zapytała.

- Dzień dobry... mogłabym się dowiedzieć gdzie leży moja przyjaciółka?
- Pewnie... imię i nazwisko przyjaciółki?
- Klaudia Wróblewska.
- Dobrze... już patrzę. Pani Klaudia jest właśnie operowana.
- Operowana?! Gdzie jest sala operacyjna?
- Prosto, do windy 2 piętro i na lewo. Tylko... nie wolno tam Pani wejść.
- Dobrze... rozumiem.


Wiktoria ruszyła do windy, a za nią  Kamil. Wybrała guzik z cyfrą 2 i winda zaczęła jechać. Po chwili się zatrzymała i oboje wyszli z niej, poszli na lewo. Dziewczyna zauważyła drzwi z napisem !SALA OPERACYJNA! !NIE WCHODZIĆ! nie weszła dalej, ale uklęknęła pod ścianą przed salą operacyjną. Chłopak usiadł koło niej na ziemi i przytulił. Wiktoria była cała roztrzęsiona... chciała tam wejść, ale nie mogła. Nie darowała sobie tego, gdy Klaudia umrze. Wtedy wszystko się zawali, całe jej życie będzie do niczego. Wstała z ziemi i zaczęła chodzić w tą i w tamtą, cały czas spoglądała za szybę czy jakiś lekarz idzie. Nagle zauważyła lekarza biegnącego do wyjścia. Musiała jak najszybciej się dowiedzieć co z Klau. Zaczepiła lekarza, który własnie wybiegł z Sali.

- Przepraszam, czy to Pan operuje moją przyjaciółkę?
- Możliwe, że tak ale wybacz mi... śpieszę się.
- Proszę mi powiedzieć co się z nią dzieje!
- Próbujemy ją ratować, proszę nam nie przeszkadzać! Cierpliwie czekaj...
- Czy ona umrze? 
- Nie wiemy tego.

Powiedział po czym pobiegł do windy. Dziewczyna usiadła na krześle i zaczęła płakać. Nie mogła wytrzymać tego, że nadal nie wie co z Klaudią. Ogromnie się martwiła... tak na prawdę została z tym sama. Kamil nie potrafił jej pomóc, a rodzice wyjechali. Zadawała sobie cały czas pytanie "Dlaczego ją uderzyłam?!" ... nikt nie znał odpowiedzi, nawet ona sama. Nagle niespodziewanie ktoś ją szturchnął... podniosła głowę do góry i wymusiła uśmiech. To był Kamil, chciał ją pocieszyć... ona nie miała ochoty na jakąkolwiek rozmowę. Chciała zostać sama, przemyśleć... nikogo już nie ranić. Chłopak usiadł koło Wiktorii i chwycił ją za rękę. Chciał dać jej znak, że nie jest z tym sama.


- Misia jestem tu z tobą... nie martw się.
- Kamil... ja wiem, ale ja się ogromnie martwię o Klaudię... mimo tylu słów które mi powiedziała.
- Nie wiem o co poszło wtedy tam, ale zapewne nie było miło skoro ona... jest teraz tam i nie wiemy co z nią jest.
- Może Ci powiem w swoim czasie, bo nie mam siły nawet o tym myśleć... na samą myśl już płaczę.
- Dobrze.

Dziewczyna przytuliła się mocno do niego i zaczęła płakać. To, że.... porozmawiał coraz bardziej zmusiło ją do płaczu. Nie miała już siły na nic, chciała zasnąć i nigdy się nie obudzić. Nagle Kamil usłyszał, że ktoś wychodzi z sali i idzie w ich stronę. Był to lekarz operujący Klaudię... Chłopak zapytał co się stało.

- Po 3 godzinach operacji, reanimacji i ratowania życia dziewczyny udało się ją uratować. Niestety jest w śpiączce pooperacyjnej i dopiero za godzinę będzie w stanie kontaktować ze światem. 
- Dziękuję za informację. Mógłbym się dowiedzieć na jakiej sali leży?
- Tak... jest w sali 18 na dole. Można tam wejść, ale proszę Was o ciszę i spokój. Możecie zobaczyć dziewczynę i posiedzieć przy niej, ale gdy się będzie działo coś niepokojącego od razu proszę o zgłoszenie tego do pielęgniarek.
- Dobrze... dziękuję.
- Chodź Wikuś idziemy do Klaudii...
- Okej...

W sali 18.

Wstali z krzeseł i weszli do windy. Chłopak wcisnął numerek 1 i pojechali. Po chwili wyszli z windy i ruszyli do sali 18. Ubrali fartuchy i weszli do środka... Wiktoria usiadła koło przyjaciółki powstrzymując płacz. Kamil usiał koło niej i zaczął się rozglądać po sali... zauważył na jednym z łóżek chłopaka, który miał rozbitą głowę i wydawał się nawet na spoko gościa. Uśmiechnął się do niego i z ciekawości podszedł. Usiadł na krześle i się przedstawił.

- Siemka. Jestem Kamil, a ty?
- Elo... ja Adrian.
- Co tam?
- Nudzę się i spoglądam na tą dziewczynę na łóżku, Wygląda na taką, która przeszła długą operację...
- Masz rację... była operowana 3 godziny. 
- O Jezu... co się stało?
- Sam nie wiem. Chociaż chciałbym wiedzieć...
- A ta laska koło niej? Kto to...?
- Wiktoria. Moja dzie... przyjaciółka, bardzo bliska przyjaciółka.
- Spoko... mam prośbę. Możesz poprosić pielęgniarkę o szklankę wody? Cholernie mi się pić chce.
- Pewnie. Zaraz będziesz ją miał...

Kamil wstał i poszedł do pokoju pielęgniarek po wodę. Podszedł do Adriana i podał mu szklankę wody, po czym uśmiechnął się do niego.


Wiktoria wstała z krzesełka i podeszła do chłopaków. Była ciekawa z kim rozmawia jej przyjaciel... usiadła koło Kamila i uśmiechnęła się do obojga chłopców. Chciała zrobić na sobie dobre wrażenie. Była smutna, ale nie chciała przenosić tego na kogoś innego. Przedstawiła się i zaczęła...


- Cześć. Jestem Wiktoria... widziałam jak spoglądasz na nią. Ona... nie kontaktuje jeszcze ze światem.
- Hej... ja Adrian. Szkoda... bo chciałem poznać.
- To źle trafiłeś. Jest po ciężkich 3 godzinach operacji i dopiero za jakieś półgodziny będzie mogła normalnie funkcjonować...
- No, ale ty też jesteś śliczna, podasz mi swój numer?
- Raczej nie... wolałabym aby znajomość została znajomością, a z kalekami się nie umawiam...
- Dosyć, że ładna to jeszcze umie postawić na swoim. Mrau... lubię takie.
- Dobra stary... skończ już. Ona też przeszła dużo i wolałbym aby na razie doszła do siebie.
- Kamil... ale ja sobie poradzę. Z takimi to trzeba krótko... a poza tym ja już rozmowę z nim skończyłam. 
- Dobrze... a Klaudia? W porządku z nią?
- Nie wiem... na razie nie kontaktuje jak widzisz. Martwię się o nią, ale poczekamy i zobaczymy.

Wiktoria wstała i poszła koło łóżka przyjaciółki. Usiadła na krzesełku i wzięła ją za rękę. Poczuła, że źle zrobiła. Chciała to naprawić, ale na razie dziewczyna była w śpiączce i nie dało się nic zrobić. Pozostało czekać...

-----------------------------------------------------------------------------

Cześć! Przepraszam za moją mało aktywność, ale są wakacje i wiecie... no, ale już rozdział jest i zapraszam do dawania komentarzy. Jak myślicie? Klaudia wyjdzie z tego? A może straci pamięć i nie będzie nic pamiętać? I kim na prawdę jest Adrian i czy może zranić Klaudię? Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale :* !

3 Kom. - Next rozdział :* <3 .

2 komentarze:

Zaobserwuj mnie ! (Kliknij na Gifa)